poniedziałek, 7 września 2015

Najlepsza siódemka! #1


Witajcie, kochani!
Kiedy wróciłam do Harry'ego Pottera po kilku latach, w mojej głowie zajaśniało kilka tematów, które mogłabym wykorzystać na blogu, a o których dotychczas Wam nie wspominałam. Z początku głowiłam się nad nazwą cyklu, ale pani Rowling od razu podsunęła mi genialną myśl związaną z liczbą 7 i tak powstała najlepsza siódemka. Będzie publikowana każdego 7-ego dnia miesiąca i mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu. Na pierwszy ogień lecą cytaty, które często poprawiają mi humor, nawet kiedy za oknem jest mokro i szaro. Kolejność przypadkowa. Enjoy!

Numer Siedem
-Nie zakochałeś się jeszcze we właściwiej osobie?
-Niestety, moją jedyną miłością pozostaję ja sam.
-Przynajmniej nie martwisz się odrzuceniem, chłopcze.
-Niekoniecznie. Od czasu do czasu się odtrącam, żeby było ciekawiej.
+ bonus
– Czy on cały czas tak stoi przy oknie i mamrocze coś o krwi?
– Nie. Czasami robi to siedząc na kanapie.
+ bonus nr 2
- (...) Po prostu jesteś wściekły, że Simon ma coś, czego ty nie masz.
- Ma wiele rzeczy, których ja nie mam - odparował Jace. - Na przykład krótkowzroczność, złą postawę i beznadziejny brak koordynacji ruchowej.
~ Cassandra Clare

Numer Sześć
To, że twoja wrażliwość uczuciowa mieści się w łyżeczce od herbaty, nie świadczy o tym, że wszyscy są tak upośledzeni.
+ bonus
Po raz kolejny okazujesz delikatność tępego topora.
~ J. K. Rowling

Numer Pięć
- Trzy razy mielone świńskie racice - czarująco uśmiechnął się Net. - Z emulgatorami, w papce benzoesanu sodu i glutaminianu potasu polanego utwardzonymi tłuszczami z dodatkiem wypełniacza, spulchniacza i aromatu ponoć identycznego z naturalnym.
Dziewczyna za kasą wolno wydukała:
- Nie mamy czegoś takiego...
- Macie, macie - zapewnił ją Net. - Nazywacie to cheeseburgerem. Trzy poprosimy na wynos.
~ Rafał Kosik

Numer Cztery
  (podczas gry w scrabble)
-"Poczekiwanie"? - zdziwił się Felix. - Nie ma takiego słowa.
-Oczywiście, że jest - upierał się Net. - Jak się na coś czeka z przerwami, to jest właśnie poczekiwanie. Czekasz chwilę, potem zajmujesz się czymś innym i znów czekasz. To jak z popijaniem herbaty. Nie wychylasz od razu całego kubka, tylko spokojnie popijasz, zajmując się przy okazji czymś innym.
-Aha. Czyli "podczekiwanie" też by mogło być? Jak ktoś by czekał na kogoś pod drzwiami? Można by ułożyć taki wyraz?
-To zależy, czy byłaby moja kolej.
+ bonus
-Powiedział, że jest Ponurym Żniwiarzem.
-A dlaczego ponurym? Kombajn mu się zepsuł?
~ Rafał Kosik

  Numer Trzy
-O czym pomyślałeś? - Nika odwróciła się do Neta i zmrużyła oczy.
-Co się tak mrużysz? - zaniepokoił się - Nie, w życiu! Powiem Ci za dwa lata.
-A chcesz mieć heyah na policzku?
+ bonus
Sam powiedziałeś kiedyś „czym byłoby życie bez odrobiny ryzyka”.
- Ale to było w dzień! A odrobina ryzyka to jest wtedy, jak zjesz przeterminowany jogurt.
- Przestań zrzędzić.
- Lepiej się czuję, jak narzekam. W końcu jestem Polakiem...
~ Rafał Kosik

Numer Dwa
Żałował tylko, że nie potrafił wymyślić jakichś poruszających ostatnich słów. "Pierdolę was wszystkich" raczej nie zapewni mu miejsca w kronikach. 
~ George R. R. Martin

Numer Jeden
Naturalnie, mamy prawo do własnej opinii. Jest jednak różnica między: "nie zgadzam się z tobą" a wbiciem komuś tasaka w twarz i nasikaniem na jego grób, tak mi się przynajmniej wydaje.
+ bonus
Przypadkiem to cię może ciężarówka potrącić.
+ bonus 2
Silni rządzą, słabych rzuca się na pożarcie, ci pośredni  gdzieś tam przemykają niezauważeni jak pierd-cichacz.
~ Maciej Frączyk


A jakie byłoby Wasze zestawienie cytatów, które poprawiają humor? :)



Tu mnie znajdziecie: 

sobota, 5 września 2015

077. Miasteczko Cold Spring Harbor



Tytuł: Miasteczko Cold Spring Harbor
Tytuł oryginału: Cold Spring Harbor
Autor: Richard Yates
Tłumacz: Alina Siewior-Kuś
Ilość: 248 stron
Wydawnictwo: Sonia Draga




Trzymam Miasteczko Cold Spring Harbor w dłoni i nie czuję kompletnie nic. Jest lekka, ma niecałe 250 stron, dużą czcionkę, niezbyt estetyczną okładkę i pobudza wyobraźnię czytelnika, ponieważ z tyłu poza jednym zdaniem i dwiema opiniami nie ma żadnego opisu dotyczącego fabuły. Grube kartki i zszycia książek charakterystyczne dla wydawnictwa Sonia Draga bardziej denerwowały mnie niż zachwycały, więc już na wstępie książka nie zyskała w moich oczach. A jak było w środku...?

Tytułowe Cold Spring Harbor nie ma właściwie prawie żadnego znaczenia dla fabuły poza tym, że tam toczy się akcja powieści. Głównym bohaterem jest Evan Shepard - jako nastolatek zbierał słabe oceny w szkole i łamał prawo, ale wszystko zmieniła jego miłość do samochodów. Decyzja o pójściu do college'u bardzo ucieszyła jego ojca, niestety nie udało się zrealizować tych planów, ponieważ w wieku 18-stu lat Evan zostaje tatą. Jak potoczą się jego losy? Czy on sam odnajdzie szczęście u boku matki swojego dziecka? Jaki wpływ będą mieli na niego nowo poznani Gloria Drake i jej dzieci?

Niektóre uczynki warte są żalu, inne nie.

Od samego początku czułam, że książka będzie naprawdę dobra, ale niestety czasem i mój instynkt zawodzi. Po Wielkanocnej paradzie nie spodziewałam się niczego wyjątkowego, więc nie wiem, dlaczego założyłam, że Miasteczko... będzie lepsze. Pierwsze kilkanaście stron uśpiło mnie skutecznie, a i kolejne nie zapowiadały poprawy. Liczyłam na rozwinięcie wątku o pasji Evana, dlatego byłam bardzo rozczarowana, kiedy o samochodach autor nie wspominał prawie w ogóle, skupiając się jedynie na bohaterach i ich przeżyciach. I tu leży cały problem tej powieści - losy postaci. Nie ma innego przymiotnika, który lepiej by opisał całą książkę, niż nijaki. Nijakość, szarość, bladość... wszystko to było nudne, mdłe i bardzo ciężko czytało się całą historię, kiedy akcja dłużyła się niemiłosiernie. Osobą, która wyróżniała się na tle innych postaci, i to zdecydowanie nie w dobry sposób, była Gloria Drake. Ta kobieta miała wszystkie najgorsze cechy, jakie można było skumulować w jednej bohaterce i cieszę się, że nie występowała na pierwszym planie, bo miałam ochotę ją udusić...

...co oczywiście nie znaczy, że książka od razu zasługuje na skreślenie. Największym plusem Miasteczka... są proste, skromne prawdy, które dobitnie ukazują rzeczywistość. Zazwyczaj sięgamy po książki, żeby przeniosły nas w inny wymiar, pozwoliły odreagować od zwykłych dni pełnych rutyny, ale ta powieść dowodzi tego, że warto sięgać również po te, które oddają realny, choć nierzadko brutalny świat. Nasz świat.

I o tym właśnie jest ta książka. Nie znajdziecie tutaj porywającej akcji czy bohaterów, którzy rzucą Was na kolana, ale zgubione marzenia i porzucone pasje. Miasteczko... ukazuje trudne relacje z rodzicami oraz konsekwencje wynikające ze złego wyboru. Zabrakło mi czegoś, o wzbudziłoby we mnie jakąś namiastkę emocji - dobrych emocji - bo jedyne, co czasami czułam czytając tę książkę, to irytację, nic więcej. Trudno jest polecić lub odradzić Wam powieść Richarda Yatesa, ponieważ jej plusy i minusy równoważą się i pozostaje coś przeciętnego. Sami zdecydujcie, czy chcecie po to sięgać.

środa, 2 września 2015

Sierpniowy stosik!

 
  Witajcie, kochani!

  Dzisiaj przychodzę do Was z czymś niezwykłym, z czymś pięknym i sprawiającym mi radość za każdym razem, jak patrzę na zachwycające okładki i czytam zachęcające opisy: z nowymi książkami!

Niektóre są z antykwariatu, inne z promocji i wynegocjowane w dobrej cenie od koleżanki. Najbardziej jestem dumna z tego, że żadnej z nich nie kupiłam za cenę detaliczną, ale o tym jeszcze dokładniej napiszę poniżej. Zapraszam na stosik!






Stos
Na początku zaopatrzyłam się w jedną z moich ulubionych serii czyli Percy'ego Jacksona: Złodzieja pioruna, Morze potworów, Klątwę tytana, Bitwę w Labiryncie i Ostatniego Olimpijczyka autorstwa Ricka Riordana, które sprzedała mi w obniżonej cenie moja koleżanka Gosia (serdecznie Cię pozdrawiam!). Dalej mamy Wywiad z wampirem Anny Rice zakupione w antykwariacie w śmiesznie niskiej cenie. Już od dawna polowałam na tę książkę, więc widząc ją na półce, nawet się nie wahałam. Niżej jest Drżenie Maggie Stiefvater, które również zakupiłam w antykwariacie i teraz mam całą trylogię. Wszystkie trzy części już czytałam, chociaż było to dość dawno temu i tak, mam świadomość tego, że nie są to powieści wybitne, ale jednak mam do nich ogromny sentyment. No i moja dziecięca słabość do wilkołaków... Dalej znajduje się Malfetto. Mroczne piętno autorstwa genialnej Marie Lu (również z antykwariatu) i mimo niepochlebnych recenzji jestem niesamowicie podekscytowana tą książką. Mam nadzieję, że niedługo uda mi się po nią sięgnąć, bo mam bardzo miłe wspomnienia po Legendzie. Niżej mamy Zorkownię Agnieszki Kalugi, którą polecała Gagat na swoim blogu (klik). Kupiłam ją w księgarni internetowej Znak za 13 zł i jestem z tego zakupu bardzo zadowolona. Później jest pierwsza część trylogii, o której mówi cały świat, autorstwa Stiega Larssona Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet, również znalezioną w antykwariacie w nie do końca dobrym stanie, ale kartki na szczęście są całe i zdrowe! Ostatnie trzy książki to perełki w twardej oprawie: dwie pierwsze to powieści Marka Helprina: Zimowa opowieść oraz Pamiętnik z mrówkoszczelnej kasety, obie także po 13 zł ze Znaku! Na koniec pozostawiłam Wam książkę, na którą wykorzystałam swój e-kod 50-ciu złotych do Empika i jest to Szczygieł Donny Tartt. Kiedy zobaczyłam okładkę powieści, z miejsca się zakochałam - z twardą obwolutą, pięknymi, jasnymi kolorami i ilością stron, które zamiast zniechęcać jeszcze bardziej zachęcają do przeczytania!

Tak się prezentuje całość:

Czytaliście coś z tego stosu? Dajcie znać w komentarzach, co polecacie lub odradzacie i co chętnie byście przygarnęli! Powoli licznik obserwatorów zbliża się do 150, a to oznacza konkurs, więc za wszelkie propozycje nagród będę wdzięczna :)

Miłego wieczoru!