sobota, 8 listopada 2014

030. Ręka mistrza





 Tytuł: Ręka mistrza
Tytuł oryginału: Duma Key
Autor: Stephen King
Ilość: 764 strony
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka


Ludzie nigdy nie potrafią uwierzyć w najprostsze uczucia, kiedy ukazuje je sztuka, chociaż widzą je dookoła siebie, każdego dnia, na każdym kroku.





Stephen King to niezaprzeczalnie jeden z lepszych pisarzy XX-XXI wieku. Każda jego książka zapewnia niezapomniane chwile podczas czytania, często powodując u nas niepokój czy pojawiające się na plecach dreszcze - jednak strach nie jest jedynym ważnym czynnikiem najczęściej wiązanym z autorem, bo jest coś jeszcze; coś, przed czym nie da się przejść obojętnie, czyli nakreślona fabuła i napięcie, utrzymujące się do ostatniej strony.

Ręka mistrza opowiada o Edgarze Freemantle, który po wypadku stracił nie tylko rękę, ale i również nadzieję na lepszą przyszłość. Opuszczony przez żonę, za radą psychologa postanawia przeprowadzić się na wyspę Duma Key i robić to, co kocha - rysować. Tam poznaje Elizabeth Eastlake, której rodzina kryje niejedną tajemnicę. A to dopiero początek...

Nie jestem fanką horrorów, dlatego do tej książki podeszłam z lekkim dystansem i muszę przyznać, że to była dobra decyzja, bo zamiast rozczarowania spotkało mnie miłe zaskoczenie. Ciekawy pomysł na fabułę i samo wykonanie zasługuje na piątkę, bo zarówno sama rzeczywistość, jak i bohaterowie są wykreowani bardzo oryginalnie. Świat przedstawiony zasługuje na pochwałę - podczas czytania wyspa wypada realistycznie, żywo w oczach czytelnika, a my możemy utożsamić się z postaciami i przeżywać wraz z nimi wszystkie emocje opisywane piórem Kinga.

Narracja w pierwszej osobie była idealnym zabiegiem zastosowanym przez autora, szczególnie przy opisach dotyczących malowania - nawet ja, beztalencie artystyczne, czytając o sztalugach, farbach i obrazach, sama miałam ochotę chwycić za pędzel i uchwycić przemijającą chwilę na papierze. Najbardziej żałuję tego, że nie mogłam zobaczyć dzieł stworzonych przez Edgara, ponieważ przy takich cudach wyobraźnia po prostu zawodzi.

Nie zabrakło niestety minusów. Czasami bywało tak, że fabuła zwalniała, a mnie nużyło przewracanie kartek, gdy działo się na nich praktycznie to samo. Co więcej, zakończenie troszeczkę mnie rozczarowało. Sądziłam, że będzie to coś spektakularnego, coś o czym będę myślała przez kolejny tydzień, jednak... nie wydarzyło się nic szczególnego, oczywiście poza rozwiązaniem tajemnicy rodziny Easlake'ów.

Ręka mistrza jest dobrą książką. Trzyma w napięciu, gwarantuje mile spędzony czas przy jej czytaniu i pozostawia lekki niepokój po ostatniej stronie, jednak zawiodłam się na zakończeniu, a dla mnie ważne jest zarówno jak autor zaczyna książkę, i jak ją kończy, stąd moja ocena. Zdecydowanie polecam ją osobom, które lubią horrory, ale nie tylko, bo poza typowymi zabiegami nakreślającymi fabułę w mrocznym, tajemniczym klimacie, mamy tu również zaskakującą przemianę głównego bohatera, dzięki czemu możemy traktować utwór również jako powieść psychologiczną. Przeczytajcie, bo sądzę, że warto! :)

Moja ocena:
7/10

7 komentarzy:

  1. Cieszę się, że zamiast rozczarowania, lektura Cię usatysfakcjonowała. Ja uwielbiam prozę Kinga :)

    OdpowiedzUsuń
  2. King nadal przede mną, chciałabym zapoznac się z jego twórczością, ale rzadko sięgam po horrory. Chyba trzeba to zmienić ;) Ręka mistrza wygląda mi całkiem interesująco...

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytalam, rzeczywiście ta książka jest bardzo dobra.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam Kinga, więc przyjdzie na tę książkę czas.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeszcze nei czytałam, a twórczość Kinga i ja jesteśmy w separacji conajmniej do końca tego roku, ale kiedyś na pewno się skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Niestety, u Kinga takie nużące strony zdarzają się praktycznie zawsze - wnioskuję na własnym doświadczeniu.
    Nie czytałam, ale pan King napisał tyle książek, że to w sumie nic nadzwyczajnego XD

    OdpowiedzUsuń