środa, 14 maja 2014

Jakim jestem czytelnikiem? book tag

Nie zostałam imiennie zaproszona do tej zabawy, ale pomyślałam, że warto byłoby zastanowić się chwilę nad tym, jakim tak naprawdę jestem czytelnikiem, więc za radą Scathach postanowiłam napisać co nieco o moich upodobaniach (i ciekawostkach) związanych z książkami:
  •  Kiedy zaczynam książkę, muszę wiedzieć ile ma stron. Jeśli nie mam tej świadomości, nie potrafię się skupić na treści, myślami nadal odchodząc do spekulacji nad ilością kartek. 
  • Nigdy nie wiem, gdzie skończyłam, dlatego moim zbawieniem są zakładki.
  • Z kolei zakładkami może być u mnie wszystko. Chusteczka, bilet z autobusu, zapomniana lub zapisana kartka, ale do serii, cykli, trylogii bądź książek tego samego autora staram się dobierać jedną, jedyną zakładkę. Nie mam ich dużo, więc każda ma swojego przyporządkowanego "właściciela", chociaż zdarza mi się zapominać, która była do którego pisarza :)
  • Mogę czytać wszędzie. Autobusy, tramwaje, szkolne korytarze, luźniejsze lekcje... Czasami nawet, gdy na kogoś czekam, wyjmuję z torby książkę i czytam na stojąco. Widok ludzi, którzy przechodzą obok Ciebie i wpatrują się z niedowierzaniem w powieść (bo przecież ostatni raz widzieli ją w szkole podczas omawiania przymusowych lektur) jest bezcenny. 
  • Uwielbiam słuchać muzyki przy książkach, jednak są takie powieści, przy których muszę mieć ciszę i spokój. 
  • Czytam na stojąco, siedząco, leżąco, z głową wiszącą w dół lub zwinięta w kłębek. Ulubionym miejscem do czytania jest zdecydowanie fotel, szczególnie gdy tata rozpali w kominku :)
  • Książki to rzecz święta. Zdarza mi się zaginać rogi, gdy wrzucę powieść do torby i jeszcze przygniotę ją jakimś podręcznikiem, lecz są to sytuacje niezmiernie rzadkie. Jak pożyczam komuś książki (połowa klasy już wie, że jestem chodzącą biblioteką), muszę sprawdzić po oddaniu, czy nie jest popisana, poplamiona, pozaginana bardziej niż była wcześniej i czy, nie daj Boże, nie jest gdzieś porwana lub przecięta. Jeszcze się nie zdarzyło, by był jakiś problem z oddaną lekturą i oby nie zdarzyło się to nigdy, bo wtedy postawiłabym winnego w bardzo niekomfortowej sytuacji.
  • Potrafię przeczytać dwie książki w jeden dzień i zacząć trzecią. Jeśli czytam serię, cykl czy trylogię, która mocno mnie zaintryguje, jestem w stanie nie jeść, nie pić, nie załatwiać potrzeb fizjologicznych, tylko leżeć w łóżku przez cały dzień i wstawać tylko po to, by podejść do półki i zabrać się za kolejną książkę. 
  • Mam bardzo dziwny nawyk niszczenia zakładek. Podczas czytania nie kontroluję swoich ruchów i zdarza się, że po dwóch godzinach zakładka jest potargana, pomiętoszona lub nawet porwana a ja nawet nie pamiętam, żebym ją ruszała.
  • Mój brat ma okropny zwyczaj dokuczania mi poprzez zabieranie i chowanie mi książek. Jest to o tyle denerwujące, że nigdy nie powie mi, gdzie je schował, nawet pod groźbą kary na komputer lub zdemolowania pokoju. Często wyrywa mi je w trakcie czytania, więc stąd też biorą się zagięte rogi w moich książkach.
  • Czytam od czwartego roku życia i od tamtego czasu nie zdarzył się miesiąc (przynajmniej tak twierdzi mama), w którym nie przeczytałam choćby jednej książki.
Ojej, trochę Was zamęczyłam. Mam nadzieję, że doczytaliście do końca i nie zanudziliście się na śmierć. Nominuję każdego, kto ma ochotę na udzielenie odpowiedzi na pytanie "jakim jestem czytelnikiem?" i pochwalenie się (lub nie) swoimi nawykami :)