wtorek, 30 września 2014

025. Krucha jak lód





 Tytuł: Krucha jak lód
Tytuł oryginału: Handle with care
Autor: Jodi Picoult
Ilość: 616 stron
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka


Czy kiedy mam go na wyciągnięcie ręki, mogę tęsknić za nim jeszcze bardziej, niż kiedy go nie było?






 Żaba musi zamknąć oczy, żeby przełknąć. Karaluchy lubią klej ze znaczków pocztowych. Co roku czterdzieści tysięcy ludzi robi sobie krzywdę, korzystając z toalety. Te i wiele więcej innych niecodziennych faktów zna Willow O'Keefe, sześcioletnia dziewczynka, szczęście i oczko w głowie Charlotte i Seana. To jednak nie bystry umysł czyni ją niezwykłą, a wrodzona łamliwość kości, inaczej osteogenesis imperfecta, choroba o podłożu genetycznym. Willow w swoim kilkuletnim życiu miała więcej złamań niż jest stanów w USA, a wciąż zdarzają jej się nowe - przez poślizg, przewrócenie się na bok podczas snu czy zwykłe kichnięcie. Opieka nad nią jest trudna nie tylko finansowo, ale też psychicznie, bo jak wytłumaczyć dziecku, widząc smutek na jego twarzy, że nie może jeździć na łyżwach, rowerze, biegać czy skakać jak jego rówieśnicy, bo grozi to kolejnym przymusowym pobytem w szpitalu? Mimo to, rodzice kochają ją ponad życie i zrobiliby dla niej wszystko, jednak w pewnym momencie stają przed pytaniem, którego odpowiedź może pociągnąć za sobą duże konsekwencje. Czy będą chcieli zaryzykować dla Willow?

To moje pierwsze spotkanie z panią Picoult, ale z pewnością będę je długo pamiętać. Krucha jak lód to książka, która zmieniła moje spojrzenie na świat i poruszyła serce. Z początku podchodziłam do niej obojętnie - ot, zwykła obyczajówka, choroba jako główny wątek i problemy rodzinne tłem całej historii - właściwie nic specjalnego, podobnych powieści jest setki, jeśli nie tysiące, ale... coś w niej było, co urzekło mnie do tego stopnia, że nie potrafiłam się od niej oderwać. Coś innego, coś niezwykłego. I dopiero potem czytając recenzje innych książek pani Picoult zrozumiałam, że sedno tkwi nie tyle że w historii, co w samej autorce.


Krucha jak lód przede wszystkim spodobała mi się ze względu na problemy, jakie porusza. Autorka nie bała się sięgać po takie kontrowersyjne tematy jak aborcja czy bulimia, przeciwnie: rzuciła na nie zupełnie inne światło, co spowodowało, że powieść stała się realna, rzeczywista w moich oczach. Nie brakuje tu również przesłania o uniwersalnych wartościach, jakimi są przyjaźń, miłość rodzicielska i partnerska. 



Samych bohaterów naprawdę polubiłam. Utożsamiałam się z Seanem i Charlotte, pokochałam małą Willow i współczułam Piper, natomiast naprawdę nie potrafiłam zrozumieć zachowania starszej siostry Willow, Amelii - może z tego względu, że nigdy nie doświadczyłam odtrącenia od rodzica? Dziewczyna znalazła się w trudnym położeniu, pomiędzy rodzicami, którzy na pierwszym miejscu zawsze stawiali młodszą, chorą córeczkę, a braku akceptacji wśród rówieśników i przyjaciółki, która w ciągu jednego dnia stała się jej wrogiem - sama pewnie już dawno poddałabym się i wpadła w depresję. Podziwiałam jej odwagę i upór, cierpliwość do Willow i zagubionych rodziców, ale niestety nie mogłam zrozumieć jej pokrętnego sposobu myślenia.



Jak już wspominałam, to pierwsza książka Jodi Picoult, więc nie mam możliwości porównania jej do innych tej autorki, ale jestem pozytywnie zaskoczona językiem, jakim pisana jest powieść. Całość jest podzielona na rozdziały z punktu widzenia poszczególnych bohaterów, co jest świetnym zabiegiem, bo możemy się dowiedzieć, co dana osoba myślała i czuła w takim a takim momencie. Mam jedynie zastrzeżenia do otwartego zakończenia, ponieważ nie poznałam odpowiedzi na wiele pytań, które nurtowały mnie od samego początku, natomiast plusem książki były ostatnie strony, kończące się tak... nieprzewidywalnie, że minęło dobrych kilka chwil, zanim udało mi się otrząsnąć.



Jeśli szukacie powieści na jeden, dwa jesienne wieczory w ramach odstresowania się po szkole czy pracy - to Krucha jak lód jest zdecydowanie nie dla Was. Do niej powinno się podejść z cierpliwością - jak rodzice do obrażonego dziecka, potraktować łagodnie niczym matka karcąca córkę i przygotować się na niespodzianki - zupełnie jak przed wywiadówką syna :) Mogę z czystym sumieniem polecić Wam tę książkę, czas na nią z pewnością nie będzie czasem straconym.


Moja ocena:
7/10

10 komentarzy:

  1. Bardzo dobra recenzja :)
    A u mnie konkurs. Zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę wreszcie zapoznać się z autorką

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeszcze nic nie czytałam Picoult, po prostu fabuła nie jest w moim kręgu zainteresowań, lecz bardzo podoba mi się Twój ostatni akapit recenzji, świetnie ujęłaś dla kogo jest ta książka :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Akurat tej nie czytałam, ale lubię powieści Picoult. Zawsze wzbudzają ae mnie wiele emocji.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zacznę kiedyś czytać Picoult, ale myślę, ze pierwsza książka po którą sięgnę to "Bez mojej zgody", która chodzi za mną już jakiś czas :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Może spasuje na dzień dzisiejszy pomimo wysokiej recenzji. [ Aleja Recenzji ]

    OdpowiedzUsuń
  7. Skoro czas z tą książką nie będzie zmarnowany to mogę sięgnąć.

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytałam ją jakiś rok, może dwa lata temu i, mimo że z reguły książki nie zostają mi na długo w pamięci, to tę historię pamiętam do dziś. Bardzo piękna i poruszająca, jak wszystkie powieści p.Picoult zresztą :)

    http://wiecznie-zaczytana-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Od dawna chcę się zapoznać z prozą tej autorki i planuję kupić tę książkę(i/lub "Bez mojej zgody") na targach w Krakowie <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Oo, mogę podpisać się pod twoją recenzją rękami i nogami, serio. Odniosłam identyczne wrażenia i oceniłam nawet chyba tak samo. Też nie potrafiłam zrozumieć postępowania Amelii i Krucha jak lód do tego także i w moim przypadku była pierwszym spotkaniem z twórczością Jodi Picoult. ;)
    A ta okładka jest piękna, mięknie serce po prostu, gdy się na nią patrzy. <3

    OdpowiedzUsuń