poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Podsumowanie sierpnia + TBR


Witajcie, kochani!
Za kilka dni pożegnamy sierpień, większość z nas wróci do szkoły, nauki i kolegów z ławki, ale zanim to nastąpi, trzeba zamknąć ostatni miesiąc wakacji. Zapraszam na podsumowanie sierpnia!

Przeczytane książki:
- Weronika postanawia umrzeć - Paulo Coelho (recenzja)
- Wierna - Veronica Roth
- Wielki Błękit - Veronica Rossi (recenzja)
- Płomień i krzyż. Tom I - Jacek Piekara
- Harry Potter i Kamień Filozoficzny - J.K. Rowling
- Harry Potter i Komnata Tajemnic - j.w.
- Harry Potter i Więzień Azkabanu  - j.w.
- Harry Potter i Czara Ognia - j.w.
- Harry Potter i Zakon Feniksa - j.w.
- Harry Potter i Książę Półkrwi - j.w.
- Harry Potter i Insygnia Śmierci - j.w.
- Miasteczko Cold Spring Harbor - Richard Yates (recenzja na dniach!)

Łącznie 6009 stron, ok. 190 stron dziennie. Naprawdę nie sądziłam, że wyjdzie aż tyle książek, szczególnie po 2-tygodniowym obozie, na którym nie miałam czasu czytać. Jak pewnie już zauważyliście, postanowiłam zrobić sobie sierpniowy maraton Harry'ego Pottera, bo nic tak nie poprawia humoru i wakacji, jak wracanie do czegoś, co się kocha. Wraz z Harrym mogę z przyjemnością zamknąć sierpień i wyczekiwać tego roku szkolnego, bo już w pierwszym półroczu odbędą się dwa wydarzenia książkowe, na których nie może mnie zabraknąć - mowa oczywiście o Targach Książki w Krakowie i w Katowicach! Jeżeli ktoś z Was wybiera się, poinformujcie mnie o tym w komentarzach, a ja chętnie się z Wami spotkam i podyskutuję na różne tematy, nie tylko książkowe :)

TBR:
 Nie udało mi się przeczytać wszystkich książek, które miałam w planach, główne przez HP, ale nic nie szkodzi temu, bym miała ich nie przeczytać w nadchodzącym miesiącu. Są to:
- Pęknięte odbicie - Dawn Barker
- Dziesięć płytkich oddechów - K. A. Tucker
- Miłość na Bali - Tanya Valko
Dodatkowo dorzucam dwie z biblioteki, bo termin mnie goni:
- Wyznaję - Jaume Cabre
- Brak tchu - George Orwell
Oraz dwie wylosowane sprzed chwili:
- Ten jedyny - Emily Giffin
- Dziękuję za wspomnienia - Cecelia Ahern

Jeśli miałabym podsumować sierpień jedną piosenką, byłaby to:

Natomiast sierpniowe zdjęcie prezentuje się tak:
(wybaczcie jakość)

Mam nadzieję, że po wakacjach jesteście gotowi i pełni entuzjazmu, by wrócić do szkoły. Tym, którym jeszcze został miesiąc leniuchowania, zazdroszczę i trzymam kciuki, żeby wypoczęli przed pierwszym lub kolejnym już rokiem studiów. Dajcie znać jak Wam minął ten piękny miesiąc, jak oceniacie całe wakacje i czy udało się Wam przeczytać w sierpniu jakieś perełki, którymi chcielibyście się podzielić!
A stosik tym razem niestandardowo za dwa-trzy dni, bo wciąż czekam na kilka zamówionych książek, więc wyczekujcie i wypatrujcie!

Pięknego zaczytanego września! 

sobota, 29 sierpnia 2015

Przysłowiowy Book TAG


Witajcie, kochani! 
Powoli odgrzebuję się już z TAG-ów, ale pewnie i tak znajdę tysiące kolejnych - co ja poradzę na to, że je tak uwielbiam? Do tego nominowała mnie Monika P. z Papierowej Wyobraźni, za co jeszcze raz bardzo jej dziękuję i serdecznie zapraszam Was na na jej bloga. Nie przedłużając:

1. Apetyt rośnie w miarę jedzenia - książka jednotomowa, której kontynuację chętnie bym przeczytała.
Z ogromną przyjemnością poznałabym dalsze losy bohaterów z Niezbędnika Obserwatorów Gwiazd Matthew Quicka. Zakończenie jest na tyle otwarte, że można tylko snuć domysły, co było dalej.

2. Co za dużo, to niezdrowo - kontynuacja, która była gorsza od pierwszej części.
Piszę to z bólem, ale Komnata tajemnic. Uwielbiam Harry'ego Pottera, jestem jego człowiekiem na dobre i złe, ale po przeczytaniu drugiej części byłam bardzo zawiedziona autorką i dopiero Więzień Azkabanu nieco mnie pocieszył.

3. Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki - książka, którą mogę czytać wielokrotnie.
Pewnie nikogo to nie zdziwi, ale Szukając Alaski Johna Greena. Napisałabym o Harrym, ale nie chcę się powtarzać.

4. Stary, ale jary - ulubiona książka z dzieciństwa.
Wszystkie części Ani z Zielonego Wzgórza, Pamiętnika księżniczki i Martynki.

5. Nie taki diabeł straszny, jak go malują - książka, która pozytywnie mnie zaskoczyła.
Girl Online. Z początku sądziłam, że to głupia młodzieżówka dla 12-latek, ale potem całkiem mi się podobała.

6. Nie chwal dnia przed zachodem słońca.
Kto dość uważnie śledzi moje recenzje (i TAG-i), doskonale wie, że tutaj pasuje tylko jedna jedyna książka i jest to Pochłaniacz Katarzyny Bondy (recenzja). Jakim prawem autorka mogła skończyć w taki sposób? Gdzie wyjaśnienie, gdzie przeszłość moich ukochanych bohaterów, gdzie... wszystko?

7. Wyśpisz się po śmierci - książka, w którą tak się wciągnęłam, że mogłabym zarwać dla niej nockę.
Cała trylogia Diabelskich maszyn Cassandry Clare była tak niesamowicie dobra i wciągająca, że zarwałabym dla niej nie jedną nockę, a cały tydzień. Cudo!

8. Mowa jest srebrem, a milczenie złotem - książka z najlepszymi dialogami.
Tutaj też dałabym Harry'ego (Ron i jego sarkazm oraz dialogi jego braci bliźniaków to coś, czego się nie zapomina), ale żeby się nie powtarzać, to może Dary Anioła Cassandry Clare? Jace to mistrz ciętej riposty, chociaż Clary dorównuje mu językiem...

9. Raz na wozie, raz pod wozem - książka, która miała dużo zwrotów akcji.
Wszystkie książki Agaty Christie zaskakują mnie z każdą przeczytaną stronę, więc mogłabym dać tuta jakąkolwiek powieść jej autorstwa.

10. Pierwsze koty za płoty - książka, przez której początek ciężko mi było przebrnąć.
Była taka książka, której pierwsze 30 stron okropnie mnie nużyło, ale zapomniałam jej tytułu (nawet ją recenzowałam). Na pewno jej sobie teraz nie przypomnę, ale w zamian mogę tutaj wskazać Wyspę gwiazd, której nie tylko początek był nużący, ale prawie cała książka. Ech.

11. Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu - książka, którą zna prawie każdy.
Ktoś może nie znać Władcy Pierścieni?

12. Co ma wisieć, nie utonie - książka, której zakończenie przewidziałam, będąc w trakcie czytania.  
Każda pospolita młodzieżówka z happy endem, za dużo do wymienienia. 

13. Od przybytku głowa nie boli - ulubiona książka, która ma ponad 400 stron.
Może nie ulubiona, ale jedna z nich - Anna Karenina (recenzja). Dzięki niej pokochałam rosyjskich autorów! 

 14. Wszystko co dobre szybko się kończy - ulubiona książka licząca mniej niż 200 stron.
Jeśli liczy się poezja, to tomik wierszy Krzysztofa Kamila Baczyńskiego. 

15. Być kulą u nogi - książka, w której występuje trójkąt miłosny.
Tutaj wymienię kilka książek: irytujący trójkąt miłosny - Zmierzch; najlepszy trójkąt miłosny - trylogia Dotyk Julii; taki sobie trójkąt miłosny - seria Dary Anioła.

16. Jedna jaskółka wiosny nie czyni - autor/autorka, którego przeczytałam więcej niż jedną książkę/serię i każda z nich mi się podobała.
Matthew Quick, John Green, Diane Chamberlain, Cassandra Clare, Markus Zusak, Colleen Hoover...

17. Darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby - bohater, który czuje się niekomfortowo w sytuacji, w której się znalazł.
Zacznę od tego, że nie rozumiem, dlaczego do tego przysłowia jest taka kategoria. Nie kojarzę żadnego takiego bohatera, ale pewnie jest to każda postać z dystopii/antyutopii, która ma zbawić świat/uratować bliskich/obalić zły rząd/whatever. Przykładów niestety nie podam.

18. Co cię nie zabije, to cię wzmocni - bohater, który pod wpływem różnych czynników dorośleje.
Miałam ogromną ochotę dać tutaj Rona z HP, ale skoro nie mam zamiaru się powtarzać, to może Charlie z Charliego Stephena Chbosky'ego?

Jeszcze raz dziękuję za nominację i standardowo już nominuję każdą osobę, która chce wykonać TAG na swoim blogu lub odpowiedzieć na te przysłowia w komentarzu. Ciekawa jestem, czy i Wy przyporządkowalibyście dane książki/bohaterów do tych kategorii co ja :)

Podsumowanie będzie na dniach, ale osobnego wpisu ze stosikiem spodziewajcie się trochę później, może we wrześniu, bo wciąż czekam na zamówione książki (a będzie co pokazywać!).

Trzymajcie się ciepło i miłego ostatniego weekendu sierpnia!

środa, 26 sierpnia 2015

8 słów, których NIE usłyszysz od mola książkowego


Witajcie, kochani! Dzisiaj przychodzę do Was z czymś innym, bo nie jest to recenzja, TAG ani zabawa blogowa. Zauważyłam, że 8 sentencji, które usłyszysz od blogera książkowego cieszyły się dużą popularnością, więc postanowiłam zrobić kontynuację, tym razem o słowach, których na pewno nie usłyszycie z ust prawdziwego mola książkowego. Są takie błędy, które, wypowiedziane choćby szeptem, bolą duszę czytelnika czy humanisty. Nie potrafię wskazać tygodnia, w którym nie poprawiłam jakiejś osoby, bo, chociaż staram się kontrolować i nie rzucać na nikogo przez jedno małe przejęzyczenie, tak pewnych słów po prostu się nie wypowiada, a przynajmniej nie w moim towarzystwie. Których? Zobaczcie sami. Zapraszam na mój absolutnie subiektywny zbiór słów/wyrażeń z Działu Ksiąg Zakazanych!

Od razu zaznaczam na wstępie: nie jestem językoznawcą, jedynie uczennicą klasy drugiej liceum, która jest niezwykle uczulona na błędy językowe, co nie oznacza, że sama takich błędów nie popełnia. Poniżej przedstawiam te, które denerwują mnie najbardziej, ale jeśli Wy wyłapiecie w moich tekstach jakieś inne, będę bardzo wdzięczna, jeżeli wskażecie mi je w komentarzach - zawsze jest coś, co można poprawić, nikt nie jest idealny :)

1. Pisze zamiast jest napisane
 Chyba najczęstszy błąd, z jakim się spotkałam. Nienawidzę, gdy ktoś pyta się mnie o tytuł książki, którą akurat czytam, ja mu pokazuję okładkę, on zagląda mi przez ramię i mówi: oo, a co tu pisze? Kto nie wie/nie pamięta, niech zapamięta już na zawsze, że on/ona pisze, ale tu/tam/w tej książce/w tym rozdziale jest napisane - po prostu musi być strona bierna! Słyszałam pogłoski, że forma pisze będzie dopuszczalna w mowie potocznej. Oby to były tylko plotki...
 
2. W każdym bądź razie 
 To jeden z dwóch błędów językowych, które najbardziej mnie irytują. Występuje w każdym razie oraz bądź co bądź, w słowniku języka polskiego nie istnieje wyrażenie w każdym bądź razie! Jest ono dopuszczalne w mowie potocznej, jednak proszę Was, jeśli możecie, unikajcie skrzyżowania tych zwrotów i mówcie/piszcie w każdym razie. Za każdym w każdym bądź razie umiera jeden jednorożec, więc... ratujmy jednorożce!

3. Wziąść 
 Tutaj nie powinno być żadnych wątpliwości: poprawną formą było, jest i zawsze będzie wziąć. Można wsiąść np. do autobusu, można wziąć np. tabletki na ból gardła, ale nie wziąść, bo będę gryźć. Nie żartuję.

4. Poszłem 
  Forma poprawna to poszedłem, gdyby jednak ktoś nie wiedział. Resztę pozostawię bez komentarza.

5. Włanczać/wyłanczać
 Jak wyżej. Poprawna forma to oczywiście włączać/wyłączać.

6. Odnośnie czegoś
 To akurat jest mój najnowszy nabytek, o którym dowiedziałam się przed kilkoma tygodniami. Forma odnośnie do czegoś jest poprawna, natomiast odnośnie czegoś, według profesora Bańko, słowniki poprawnej polszczyzny traktują jako błąd. Niby można stosować, ale jednak lepiej używać formy odnośnie do czegoś.

7. Bynajmniej (użyte w złym kontekście) 
 Drugie słowo, które, użyte w złym kontekście, denerwuje mnie bardziej niż brak ulubionego ciasta w lodówce. Kiedy słyszę bynajmniej zamiast przynajmniej, bo ktoś uznał, że to są synonimy i może się nimi posługiwać na zmianę, to mam ochotę krzyczeć. Przykład złego użycia słowa bynajmniej: Ludzie nie powinni zachowywać się głośno w bibliotece, bynajmniej ja tak uważam. Przykład poprawnego użycia słowa bynajmniej: Nie mam bynajmniej zamiaru ściągać na sprawdzianie, chcę sprawdzić swoją wiedzę i otrzymać za nią sprawiedliwą ocenę.

8. Cofać się do tyłu 
 Jedno z moich ulubionych! Pierwszy raz spotkałam się z nim podczas czytania jednej z analiz PLUS-a (kto nie zna, zapraszam TUTAJ) i od tamtego czasu jestem uczulona na ten zwrot. Można cofnąć się albo zrobić krok do tyłu, ale nie cofnąć się do tyłu. Przecież nie można cofać się w bok i cofać się do przodu, więc dodanie do tyłu jest nie tylko niepotrzebne, ale po prostu błędne.
Sama jestem bardziej lub mniej świadoma tego, że popełniam mnóstwo takich błędów (ostatnio dowiedziałam się, że mogę pisać (kogo? co?) post, nie posta...) i tak, wciąż się uczę, poprawiam siebie, często też jestem poprawiana (prawie cała klasa humanistów, co zrobić), ale chciałam się z Wami podzielić tymi błędami, bo może trafi się chociaż jedna osoba, która nie była świadoma, że mówi/pisze źle i dzięki temu wpisowi będzie zwracała większą uwagę na poprawność językową.

A jakie błędnie używane słowa/wyrażenia są Waszymi faworytami? Zapraszam do dyskusji w komentarzach!

Tworząc ten wpis, posiłkowałam się Słownikiem języka polskiego: sjp.pwn.pl oraz komentarzami profesora Mirosława Bańko.